Efekty trzy miesięcznej kuracji Bodetko Lash.

Witajcie,
jak Wam mija niedzielne popołudnie? Przyznam, że u mnie bez szaleństw. Wczoraj posprzątałam, porobiłam zdjęcie do postów w nadchodzącym tygodniu i odpoczywam. Za tydzień mam obronę i zaczynam się trochę denerwować :). Może nie będzie tak źle?:) Bronił się ktoś z Was już? Macie jakieś rady?:)

Ok, dziś chciałabym Wam opowiedzieć i co najważniejsze, pokazać efekty stosowania przez 3 miesiące kuracji Bodetko Lash. Przyznam, że jest to moja druga przygoda z tego typu produktem, ale wcześniej stosowałam kurację z innej firmy. Nie wiem jak Wy odbierzecie to porównanie, ale moim zdaniem efekty są POWALAJĄCE!


Zacznę może najpierw od tego, że nawet bez wspomagaczy, moje rzęsy nie są złe. Ok, nie są jakieś wybitnie gęste, czy długie, ale też nigdy nie miałam z nimi problemu. Kiedy zaproponowano mi możliwość przetestowania tego produktu ucieszyłam się, ale też miałam pewne obawy. Dlaczego? Ci, którzy są ze mną od naprawdę dawna, to może pamiętają akcje, kiedy stosowałam podobny produkt z innej firmy i rzęsa urosłą mi w środku powieki!!! Nie muszę chyba Wam mówić jak niesamowicie bolało mnie oko, ile leciało łez i ogólnie, jak wielki to był dyskomfort. Mimo wszystko zaryzykowałam. Stwierdziłam, że jak zacznie cokolwiek dziać się złego, to odstawię preparat, przeproszę firmę i zapomnę o sprawie. Na szczęście nic podobnego nie miało miejsca, a ja przez 3 miesiące wieczorami, aplikowałam precyzyjnie produkt wzdłuż linii rzęs.


Kurację zaczęłam 2.11, a skończyłam 2.02. Oczywiście miałam przyjść z tą notką wcześniej, ale jak widzicie, nie dało rady. Nie będę Was oszukiwać, że nigdy nie zapomniałam zaaplikować produktu, bo zapomniałam kilka razy. Jestem tylko człowiekiem i mimo tego, że zawsze staram się przetestować produkt w 100%, to czasem zdarzy się wpadka. Wracając do tematu. Jak można zauważyć na zdjęciu, aplikator, którym nakładamy produkt na powieki jest bardzo cienki i pozwala nam na naprawdę precyzyjne nałożenie serum wzdłuż linii rzęs. Produkt jest bezzapachowy. Przez cały okres kuracji nie zauważyłam żadnych uczuleń, reakcji alergicznych czy podrażnień choć uwierzcie- mam wrażliwe oczy. Pierwsze efekty zaczęłam zauważać po około 1,5 miesiąca używania. Nie powiem, korciło mnie żeby zrobić zdjęcie i sprawdzić. Miałam nie robić, miałam się powstrzymać, ale się nie udało:). Tym oto sposobem powstało to zdjęcie.


Miało być tylko dla mnie, stąd ta słaba jakość, ale byłam tak zszokowana efektem, że podzieliłam się nim z Wami. Między czasie zrobiłam również inne zdjęcie, które również udowodniło mi, że naprawdę warto zainwestować w ten produkt!


Pewnie nie możecie się doczekać zestawienia 'przed i po', ale jeszcze troszkę potrzymam Wam w niepewności i opowiem o samym produkcie :). Serum znajduje się w czarnym, matowym eleganckim opakowaniu. Zakrętka w złotym kolorze sprawia, że produkt prezentuje się elegancko i ładnie wygląda na toaletce. Dodatkowo zabezpieczony był kartonowym opakowaniem, ale jak to u mnie, wyrzuciłam go ze względu na brak miejsca. W opakowaniu znajdują się 3 ml produktu. Jedynym minusem może być dla niektórych cena. Koszt 3 miesięcznej kuracji to 150 zł. Uważam, że to nie jest dużo jak na 3 miesiące stosowania z drugiej strony wiem, że nie jest to mała kwota. Ocenę pozostawiam Wam. Ja uważam, że dla takiego efektu warto spróbować. Pamiętajcie, że kupując 2 czy 3 produkty płacicie mniej i tym oto sposobem, przy zakupie 3 produktów, za pojedynczą kurację płacicie ok. 127 zł. Może warto podesłać tą notkę do koleżanek, mamy, kuzynek i złożyć wspólne zamówienie :)? Ok, pora na efekty :)




I w zestawieniu


Wow, wow, wow! Powiększcie zdjęcie, bo naprawdę warto! Jestem niesamowicie szczęśliwa bo jak widzicie, moje rzęsy są zdecydowanie dłuższe! Czy warto? Warto!
Zapraszam Was na stronę Bodetko Lash i zachęcam do zakupu.

Używałyście takich produktów?

10 komentarzy:

  1. Miałam kiedyś i efekt nie był ogromny, ale coś tam wtedy dało:)

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie się nie sprawdziła :( rzęsy tylko minimalnie dłuższe, nawet się nie zagęściły. Za taką cenę oczekiwałam wielkiego wow, a niestety zawiodłam się.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ty i przed miałaś piękne rzęsy ;) No, ale efekt jest. Sporo czytałam dobrego o tej odżywce, ale mnie odstrasza cena ;) No i to, że mam bardzo wrażliwe oczy, boję się, że produkt mógłby mnie uczulić. No i niestety odżywka daje efekty tylko przy jej stosowaniu ;) Później rzęsy wracają do swojej naturalnej gęstości i długości.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow! Widać efekty :) już drugi raz widzę to serum do rzęs i powiem Ci, że warto się zakręcić. Rzęsa w środku powieki - brr aż mi ciarki przeszły. A odnośnie obrony - pomyśl sobie, że za chwilę będziesz miała to z głowy. Weź się w garść i nie myśl o stresie. Wszystko dokładnie powtórz a będzie dobrze! Trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  5. Długie, są zdecydowanie ale te niesamowicie gęste

    OdpowiedzUsuń
  6. Rewelacyjny efekt <3 ja również stosuję odżywkę do rzęs ale innej marki i też jestem bardzo zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja ostatnio przeprowadziłam terapię nawilżania wodą z redox fitaqua - woda ta niweluje działanie wolnych rodników, wzmacnia odporność organizmu - po kilku tygodniach stosowania cera jest w o wiele lepszym stanie.

    OdpowiedzUsuń
  8. aż takiej różnicy się nie spodziewałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wow! Niezły efekt. :) Zazdroszczę, ja mam takie blade rzęsy, że jak nie pomaluje, to wcale ich nie widać. ;/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz;)
Chętnie odwiedzę Twój blog:)
Nie toleruję jednak spamu i określenie"obserwujemy?" powoduje u mnie nerwicę;)

Jeżeli mój blog Ci się podoba-zaobserwuj
Jeżeli Twój spodoba się mi-odwdzięczę się tym samym:)

Copyright © 2016 zakochana w kolorkach , Blogger