Pachnąca walka z rozstępami | EQULIBRA DERMO OIL

Pachnąca walka z rozstępami | EQULIBRA DERMO OIL

Witajcie :)
Połowa tygodnia już za nami. Nie mogę się doczekać kolejnego odcinka 'Modelek Plus Size' :). Oglądacie? Przyznam, że wyjątkowo przypadł mi ten program do gustu :). Gdyby nie fakt, że brakuje mi jakieś 13 cm. do wymaganego wzrostu, to chyba sama bym się zgłosiła :).
A jak już jesteśmy w temacie plus size i innych kobiecych zmartwieniach, to w dzisiejszym poście chciałabym Wam opowiedzieć o produkcie, który poniekąd pomógł mi w walce z rozstępami. Jeżeli jesteście ciekawe, jak działa to małe cudo z Equlibry, zapraszam na post!


Zacznijmy od tego, że mam pewne newralgiczne obszary na swoim ciele, o które totalnie nie umiem zadbać, żebym jak się starała. Należą do nich niewątpliwie stopy, łokcie,  mało jędrne partie ciała i oczywiście miejsca, w którym znajduje się najwięcej rozstępów. A takich miejsc mam sporo i podejrzewam, że 80% Pań czytających ten wpis, boryka się z podobną przypadłością. Rozstępy w skrócie to nic innego jak 'popękana' skóra, która w wyniku chudnięcia (tycia) rozciąga się i kurczy. Owszem, są osoby które pomimo tych procesów nie mają problemu z rozstępami i powiem Wam, że są to naprawdę szczęśliwe kobiety! Mnie niestety ten zaszczyt nie kopnął  i borykam się z rozstępami dobre kilka lat. Największe ich skupisko u mnie koncentruje się na rękach i pośladkach.



Pamiętacie jak w Styczniu organizowałam spotkanie blogerek? Jednym ze sponsorów imprezy była właśnie firma Equlibra. Właśnie wtedy po raz pierwszy wpadł mi w łapki ten olejek. W zestawie wraz z produktem znajdowało się również małe mydełko, które raczej średnio przypadło mi do gustu. Wykorzystałam go, bo zazwyczaj nie wyrzucam produktów, ale szału nie zrobiło. Jednak nie o mydełku dziś!
Olejek znajduje się w solidnym opakowaniu. Oczywiście zabezpieczone było ono jeszcze kartonikiem, który poszedł już dawno do śmieci. Na kartonie znajdowało się więcej informacji o produkcie. Na butelce jak widzicie znajdziecie tylko podstawy i to jeszcze w języku włoskim (chyba?). Szata graficzna jest naprawdę mega, mega prosta. Jeżeli chodzi o dozownik, to jest to mała dziurka, przez którą możecie wydobyć odpowiednia ilość produktu. Szczerze mówiąc, ta zakrętka to raczej słabe rozwiązanie, bo jak chcę zakręcić po zaaplikowaniu go, to niesamowicie mi się ślizgają ręce i mam z tym problem.


Ten rok w kwestii wahań wagi był rokiem dość ciężkim. Co udało mi się zrzucić, przez leczenie przybierałam z powrotem. Co najciekawsze, nie jestem i nie byłam nabita tłuszczem, tylko wodą. Nagłe skoki wagi przyczyniły się do powstania nowych, niesamowicie wielkich rozstępów. Skóra dosłownie popękała mi na rękach! Musiałam zacząć działać, bo niestety, wyglądało to coraz gorzej. Myślałam najpierw o wizycie u specjalisty, który w większym lub mniejszym stopniu znajdzie rozwiązanie na moją dolegliwość. I właśnie wtedy, kiedy szukałam w sieci informacji o jakimś dobrym specjaliście, przypomniałam sobie, że w szafce czeka na mnie ten produkt.
Konsystencja typowa dla oleju, lejąca, przeciekająca przez palce. Produkt jest bezbarwny, ale NIESAMOWICIE pięknie pachnie! Nie umiem określić tego zapachu! Trochę jak słodycze, trochę jak cukierki, migdały.. Coś pięknego! Mało tego, zapach dłuuuugo utrzymuje się na ciele. Wystarczy niewielka ilość produktu, żeby pokryć trudne miejsca. Jest on niesamowicie wydajny. Używałam olejku dwa razy dziennie. Po porannym i wieczornym prysznicu. Na początku bałam się, że będzie zostawiał plamy na ubraniach, ale wchłania się błyskawicznie! Zanim posmarowałam ramiona i nogi, to już spokojnie mogłam wskakiwać do ubrania bez strachu, że coś pobrudzę. Olejek stosowałam od stycznia do wakacji. Nie powiem, że superhiper regularnie, bo czasem o nim zapominałam, ale mimo wszystko efekt jest naprawdę WOW! Nie mogę napisać, że rozstępy zniknęły, bo to by było kłamstwo, ale zdecydowanie się zmniejszyły wyjaśniały co sprawia, że nie są dla mnie już takie problematyczne jak kiedyś. Po wakacjach zakupiłam drugie opakowanie i mam zamiar używać go dalej. Może  końcu uda mi się pozbyć niechcianego problemu!


Polecam Wam przetestować ten produkt. 30 zł to nie dużo, a może i Wam przypadnie do gustu!
Znacie ten olejek?
Jak walczycie z rozstępami?
Jestem pyszna! + konkurs! Wygraj perfumy MARCA JACOBSA!

Jestem pyszna! + konkurs! Wygraj perfumy MARCA JACOBSA!

Witajcie :)
Co ciekawego u Was słychać? Ja powoli staram się wdrożyć w tryb praca-dom i jak na razie wychodzi mi to mocno średnio :). Mam nadzieję, że z czasem się rozkręcę i będzie lepiej. Jednak jak człowiek poleniuchuje dłuższy okres czasu, to potem ciężko mu wrócić na normalne tory życia.
Dziś przychodzę do Was z recenzją kolejnych perfum, które dostałam w ramach współpracy z firmą Fragancias nox. Jeżeli jesteście ciekawi, jaki zapach dziś bierzemy na tapet (tak 'tapet' to poprawna forma:)), to zapraszam Was na wpis!


Jak już wiecie, bo pisałam o tym nie raz, uwielbiam testować nowe zapachy. No ok, może nie jestem mistrzynią w ich opisywaniu, ale wciąż szukam swojego ideału. Lubię zapachy słodkie, kobiece, dziewczęce, świeże, ale intensywne. Męczą mnie duszące, orientalne, przytłaczające. Nie ma u mnie czegoś takiego jak u innych dziewczyn, że moje preferencje zmieniają się wraz z porą roku. Raczej moje upodobania są stałe i nie zmieniają się od kilku lat. Kiedy firma Fragancias Nox zaproponowała mi przetestowanie kilku produktów wiedziałam, że na pewno skuszę się na odpowiednik perfum 'DKNY BE DELICIOUS'. Miałam kiedyś ich miniaturkę i wybierając ten zapach pokierowałam się faktem, że będę mogła sprawdzić, w ilu procentach przypominają one oryginał. Jak przebiegły testy?


Ostatnio pisząc Wam o perfumach, które również dostałam, pokazywałam Wam jak prezentuje się najmniejsza pojemność. Jeżeli jeszcze nie widzieliście, to odsyłam Was do tego wpisu [klik]. Dziś do czynienia mamy z największą pojemnością tj. 100 ml, za którą musicie zapłacić 95 zł. Jak zawsze nie wypowiadam się na temat kwot, więc ocenę zostawiam Wam czy to dużo, czy mało. Perfum znajduje się w smukłej, wysokiej butelce. Szata graficzna prosta. Znajdziecie na niej tylko nazwę firmy, skład, oraz numer zapachu. Perfumy miałam wystawione na toaletce i znajome mnie pytały, co to za flakon incognito :). Poniżej wklejam informację od producenta na temat tego zapachu:

Donna Karan - Be Delicious to Kwiatowo - owocowy perfum dla kobiet
Jest świeży, lekki zapach zainspirowany nowojorskim stylem życia, który szczególnie nadaje się na okres wiosenny i letni. Be Delicious początkowo zainteresuje zapachem jabłek, który miesza się z tonami ogórku. Świeży owocowy zapach zastępuje później zapach kwiatów.
To prawdziwa uczta dla zmysłów. Podany we flakonie o kształcie jabłka, ze szkła i wygładzonego metalu, kryje niezwykłe połączenie egzotycznych kwiatów ze zmysłowymi drzewnymi nutami. Rześki, inspirowany miastem, jest hołdem dla indywidualności.

Nuty zapachowe:
- nuta głowy: ogórek, magnolia
- nuta serca: tuberoza, fiołek, konwalia, zielone jabłko, róża
- nuta podstawa:drzewo sandałowe, bursztyn, nuty drzew

Zapach inspirowany: Donna Karan - Be Delicious
Kategoria zapachu: Kwiatowo - owocowy


Nie uwierzycie, ale nigdy wcześniej nie czytałam opisu nut zapachowych, a od samego początku poznania się z zapachem wiedziałam, że kojarzy mi się z ogórkiem:). Jest to zapach niesamowicie lekki, świeży, delikatny. Ale nie delikatny w sensie, że słabo go czuć, tylko jak już go poczujecie, to nie doświadczycie uczucia duszenia. Jeżeli chodzi o intensywność, to zapach czuję od psiknięcia rano, koło godziny 8.00 do wieczornego prysznica. Mało tego, ubrania, które wcześniej psikałam tym perfumem nawet po praniu jeszcze mają na sobie tę woń ;).
Pewnie jesteście ciekawe, czy odpowiednik jest podobny do oryginału. Jak dla mnie tak. Oryginał jest może ciut słodszy, ale wydaje mi się, że to naprawdę trzeba mieć do tego 'nosa' żeby wyczuć różnicę. Osobiście jestem bardzo zadowolona zarówno z zapachu, intensywności jak również wydajności, ponieważ dwa psiknięcia wystarczą, żebyście czuły perfumy na sobie cały dzień.


PRZYPOMINAM, ŻE JEŻELI CHCECIE WYGRAĆ PERFUMY INSPIROWANE ZAPACHEM MARCA JACOBSA, TO JESZCZE TYLKO DZIŚ MACIE SZANSĘ!
Na moim Facebooku odbywa się konkurs, w którym do wygrania w/w zapach o pojemności 100 ml czyli takiej, jaką widzicie na zdjęciach!



Ten konkretny zapach możecie zakupić: [tutaj]


Lubicie takie zapachy?
Który perfum jest Waszym ulubionym?:)



Nowości, nowości i jeszcze raz nowości! | Freedom, The Balm, Dr Irena Eris, Inglot, Vichy, Wibo i inne!

Nowości, nowości i jeszcze raz nowości! | Freedom, The Balm, Dr Irena Eris, Inglot, Vichy, Wibo i inne!

Dzień dobry w poniedziałek!
Na początek życzę Wam wszystkim udanego tygodnia! Ja po dłuuuuuuuuuuugiej przerwie wróciłam do pracy i pewnie jak czytasz ten post, to ja właśnie zbieram się do domu :).
Dziś post tasiemiec! Postanowiłam pozbierać wszystkie moje nowości, które zebrałam w ostatnim czasie i przygotować o nich wpis. Ci, którzy śledzą mnie na Instagramie, zapewne widzieli już większość produktów. Zresztą serdecznie zapraszam Was po raz kolejny na mojego Insta! Codziennie staram się chociaż troszkę z Wami 'pogadać'. 

Dobra! Koniec głupot, przechodzimy do nowości! 



Miałam podzielić produkty na te kupione podczas promocji w Rossmannie, te, które kupiłam w Minty Shop i tak zwane 'inne', ale stwierdziłam, że to bez sensu. Podzieliłam posty na kategorie i najpierw zaczniemy od tego, co najbardziej lubię malować, czyli brwi!


Zacznę najpierw od palety z Freedom. Powiem Wam, że nie lubię, jak mam pierdyliard produktów do przewożenia i transportu, bo zazwyczaj ich zapominam gdzie popadnie. Szukałam czegoś, co będzie w sobie zawierało jak najwięcej kolorów i co dopasuję do większości dziewczyn. Czytałam opinie na temat tej palety i zazwyczaj były one pozytywne. Osobiście nie miałam okazji jej jeszcze testować, bo czekałam aż porobię fotki- taki już los blogera :)






W środku do produktu dołączony jest pędzelek, który w sumie nie wygląda najgorzej i szablony do brwi. Szablony sobie podaruje, bo miałam kiedyś podobne i jak dla mnie to zbędny gadżet. Tym bardziej nie wyobrażam sobie przykładać takiego plastiku do czoła klientce :D



Oczywiście będąc w Rossmannie nie mogłam przejść obojętnie obok pomady z Wibo. Mam już jedną z Freedom i jak dla mnie jest ona lepsza jakościowo od ABH! O dziwo powiem Wam, że w Żywcu tych pomad było od groma! Niestety, o najjaśniejszym kolorze mogłam sobie pomarzyć :). Tutaj również do produktu dołączony był pędzelek który zniknął, zanim zdążyłam zrobić mu zdjęcie :)




I pora na kredki, które również są z firmy Freedom podobnie jak cały set do brwi, który pokazywałam wcześniej. Miałam już okazję testować je na sobie i powiem, że raczej się nie polubimy.. O ile kolor jest super, o tyle coś innego mi w nich przeszkadza, ale o tym pewnie poczytacie za niedługo:)



Z tematu brwi przechodzimy do podkładów. Ciągle szukam idealnego dla siebie oraz dla dziewczyn, z którymi się spotykam. Przyznam, że rzadko trafiam na produkty wow. W tej 5 znajdują się moi dwaj ulubieńcy. Skusiłam się również na osławiony fit me i zobaczymy jak daje radę na suchej skórze. 


I czas na konturowanie. Ci, co mnie czytają pewnie nie od dziś im wiadomo, że jestem fanką konturowania na mokro. W sumie wolę nawet konturować na mokro niż na sucho:). Dłuuugo miałam kółeczko z Natury, ale teraz chciałam postawić na coś większego. Zobaczymy, czy będę zadowolona z efektów. Na pewno pędzel dołączony do zestawu jest mega i chętnie z niego skorzystam nieraz!





Pora na róż. Nie używam w ogóle kosmetyków tego typu, ale postanowiłam się zaopatrzyć chociaż w dwa neutralne kolory. Lovely oczywiście zakupiłam w Rossmannie i jak dla mnie jest bardzo delikatny. Ten śmieszny pomarańczowy odcień dorwałam w Biedronce. Może i kolor nietypowy, ale pigmentacja daje czadu!







I produkty do ust! Coś co kocham miłością prawie taką samą jak brwi :). Szukałam konturówek, które idealnie wpiszą się w odcienie pomadek które mam. Nie testowałam żadnej z nich, więc nie mogę się wypowiedzieć na ich temat. Są tu i wysuwane i temperowane produkty. Mi wpadł w oko najbardziej ten kolorek wina z Wibo <3.



Przy ustach pozostając, skusiłam sie na kolejną pomadkę z Bell. Jak dla mnie są one porównywalne jakościowo do pomadek Kylie, a nie wiem ile razy tańsze!Przepiękne kolory, baaaaardzo długo utrzymują się na ustach, zastygają na piękny mat, nie rozmazują się i kosztują grosze ( coś koło 10 zł). Czego chcieć więcej? :)


Dobra! Pora na oczy! Niestety wśród tej gromadki znajduje się jeden bubel, który zrobił więcej krzywdy niż pożytku...


Ostatnio podczas porządków opowiadałam Wam na Instastory, że zapomniałam totalnie o tej palecie. Postanowiłam użyć jej na sobotnim Livie. Właśnie wtedy uświadomiłam sobie, że nie zapomniałam o niej, tylko ona mnie uczula! Niesamowicie łzawią mi po niej oczy i po chwili nic z makijażu nie zostaje...


Postanowiłam również troszkę pobuszować w kredkach do powiek. Wybrałam 2 czarne, granatową i białą na linię wodną. Powiem Wam, że ta z Wibo jest czarna jak słoma! Bez kitu, nie widziałam jeszcze tak ciemnego koloru!


Czas na tusz do rzęs Kolejka do L'oreala była tak duża, że najnormalniej w świecie nie chciało mi się czekać. Postawiłam na ten z Miss Sporty i chyba nie zrobiłam źle, bo sporo z Was pisało mi na IG, że jest super :)


I ostatnia rzecz z Rossmanna. Niestety na chwilę obecną nie mogę używać hybryd, więc wybrałam sobie najbardziej neutralny kolor jaki znalazłam :) Podobno kryje po pierwszej warstwie- zobaczymy! :)


I na koniec paczka, którą otrzymałam w ramach współpracy z firmą Odlewki perfum. 
Już wkrótce usłyszycie więcej o tych zapachach, obiecuję!!



Co najpierw zacząć testować?:)
Znacie jakiś produkt?:)
Lista wizażystów, którzy są dla mnie największą inspiracją! cz.1

Lista wizażystów, którzy są dla mnie największą inspiracją! cz.1

Witajcie!
Tak sobie ostatnio pomyślałam, że chyba każdy z nas ma osoby, którymi się inspiruję. Jeżeli tylko masz jakieś hobby to na pewno dążysz do tego, żeby chociaż w najmniejszym stopniu dorównać osobom, które są Twoim wzorem. Ja przygotowałam taką listę w odniesieniu do siebie. Przedstawię Wam 10 osób, które na codzień zajmują się wizażem i które są dla mnie NAJWIĘKSZĄ inspiracją. Jak dla mnie nie mają konkurencji i mam nadzieję, że kiedyś dorównam im chociaż w malutkim stopniu :) Mówię od razu, że kolejność jest totalnie przypadkowa! Dziś przedstawiam pierwszą złotą piątkę!


MARTA PARCIAK ZMALOWANA


Martę zna chyba każdy! Naładowana energią, pozytywna i przede wszystkim niesamowicie utalentowana kobieta! Stawia sobie coraz to nowsze cele i konsekwentnie je realizuje. Oglądam ją od lat i widzę jej ogromną przemianę. Żałuję troszkę, że usunęła stare filmy, bo uwielbiałam do nich wracać! To od niej zaczęła się moja przygoda z makijażem i zawsze będzie dla mnie ważną osobą.

KLAUDIA KOPACZ CUKIER PUDER


Mam to szczęście, że Klaudia mieszka niedaleko mnie :). Dowiedziałam się o tym totalnie przypadkowo i stosunkowo późno. Uwielbiam jej czyste prace, makijaże i ten dziewczęcy styl. Może uda sie, żeby to właśnie ona malowała mnie w najważniejszym dniu mojego życia :). Planuję również w tym roku wybrać się do niej na szkolenie i mam nadzieję, że mi się uda:)

KLAUDIA GORCZEWSKA-GÓRALCZYK ALTERLOOK


 Klaudię poznałam osobiście dłuuuugo przed tym, jak otworzyła własny biznes. Wcześniej mocny nacisk kładła na fryzjerstwo, jednak potem połączyła to z wizażem, w wyniku czego powstał Alterlook. Prace Klaudii są piękne, nowoczesne i każda z nich jest wyjątkowa!

DANIEL SOBIEŚNIEWSKI



Pierwszy i jedyny mężczyzna w tym zestawieniu. Przyznam, że nie jedną kobietę przyprawia o szybsze bicie serca i mam na myśli TYLKO strefę beauty:).  Nie dość, że profesjonalny wizażysta, to jeszcze niesamowity kreator kosmetyków marki Kobo. Co stworzy, wszystko się u mnie sprawdza. Na dodatek nie kosztuje majątku i jest dostępne dla Każdej z nas!


CANDY KILLER
Blog


Pamiętam jak kiedyś czytałam bloga Gosi i inspirowało mnie w nim kompletnie wszystko! Od zdjęć, po treść i na fantastycznych makijażach kończąc! Zawsze była moją inspiracją i nie raz makijaże które tworzyłam, robiłam  na jej wzór. Nawet nie wiecie jak mi rośnie serce, jak teraz Gosia odwiedza mnie na profilu i komentuje moje prace!!! Każda jej rada jest na wagę złota dla mnie!

Kolejna Piątka już za tydzień!
A Ty? Kim się inspirujesz?
TAG: Jak to się zaczęło?!

TAG: Jak to się zaczęło?!

Hej!
Już dawno planowałam napisać taki luźny post, a w zasadzie TAG, ale nie mogłam znaleźć nic ciekawego. Te wszystkie '63489 faktów o mnie', 'co masz w torebce', 'co masz w lodówce' tak często przewijało się w blogosferze, że znudziło nawet mnie.. Z pomocą nieświadomie przyszła mi Agata z bloga Agata Smaruje, która stworzyła mega hiper TAG! Pomysł podkradłam i dziś publikuję! Jeżeli chcesz wiedzieć jak zaczęła się przygoda z blogowaniem, który wpis jest najbardziej emocjonujący dla mnie i z czym na początku miałam największe problemy, to koniecznie przeczytaj ten post!


1. Kiedy rozpoczęłaś swoją przygodę z blogowaniem?

Kto czyta mnie od dawna, albo zajrzał do zakładki 'o mnie' wie, jak to wszystko się zaczęło. Swoją przygodę z blogowaniem rozpoczęłam dokładnie 8.05.2013 po zakończonej maturze z matematyki. Moje nerwy były tak zszargane tym maturalnym stresem, że musiałam czymś zająć umysł. Na dodatek w trakcie mojej matury w domu odbywał się remont, więc tym bardziej chciałam się od wszystkiego odciąć i spędzać czas w 'swoim' świecie.
2. Który blog z Twojej kategorii tematycznej odnalazłaś/-eś w sieci jako pierwszy?

W sumie odnalazłam dwa blogi, ale tak naprawdę blog Agnieszki skłonił mnie, do pisania czegoś swojego. Nie uwierzycie, ale potrafiłam dzień w dzień siedzieć na jej blogu i czytać posty do tytułu. Nawet jak mnie nie było stać na jakiś kosmetyk, albo totalnie nie pasował do mojej cery. Lubiłam jej styl pisania, pomysły i zdjęcia. Nawet nie wiecie jak się cieszyłam, jak później Aga zaczęła mnie odwiedzać na blogu i komentować. Ciekawe, czy ma ona świadomość, że to właśnie dzięki niej tu jestem ? :) Jeżeli chcecie wiedzieć o jaką Agę mi chodzi, wskakujcie na jej bloga!  [klik]

3. Skąd pomysł, żeby zacząć tworzyć coś swojego?

Chyba nikogo to nie zdziwi jak napiszę, że z nudów. Powiedzcie sami, co może robić świeżo upieczona maturzystka, która nie wybiera się do pracy i ma przed sobą 5 miesięcy wolnego? Poza tym, blog w zamyśle miał być tylko blogiem makijażowym. Miałam tu pokazywać Wam propozycję moich makijaży czy to na sobie, czy na dziewczynach. Stąd też wzięła się taka, a nie inna nazwa. Jednak pisanie recenzji mnie wciągnęło i po dłuższym czasie zauważyłam, że dużo lepiej Wam się je czyta, niż ogląda same makijaże. 

4. A skąd taki temat?

Bo kosmetyki i makijaże to coś, co kochałam od bardzo dawna. W sumie moja przygoda ze światem beauty zaczęła się od momentu, kiedy dumnie handlowałam kosmetykami z Avonu. Już wtedy wiedziałam, że chcę iść w tym kierunku i nic, ani nikt tego nie zmieni. 
5. Jak Twoi bliscy zareagowali na wieść o tym, że „od teraz jestę blogerę”?

Ha! Opowiadałam nawet o tym ostatnio na Instastory. Moi rodzice za bardzo nie wiedzieli o co kaman w tym wszystkim, więc wiadomo, że na początku byli sceptycznie nastawieni. Chłopak ówczesny nawet wspierał o tyle o ile. Reszta znajomych dłuuuugo nie wiedziała. Do decyzji o ujawnieniu się przekonała mnie na pierwszym roku studiów pewna wykładowczyni. To właśnie u niej na zajęciach pierwszy raz pochwaliłam się, że mam bloga i tak już zostało:)
6. Pierwszy znajomy bloger poznany w realnym świecie to?

Za nic w świecie ni mogę sobie przypomnieć! Wydaje mi się, że większość dziewczyn poznałam na spotkaniu w Suchej Beskidzkiej, ale nie jestem do końca pewna. Większe grono poznałam na pewno na SoB jesiennym i marcowym wyjeździe do Warszawy :)

7. Co na początku najgorzej Ci szło?

Mogłabym to określić jednym skrótem- 3x S. Samodyscyplina, Systematyczność, Spokój. Miałam okresy, kiedy potrafiłam pisać po 3 wpisy dziennie (!!!), a potem miałam takie, kiedy nie pisałam po 2 tyg. nic. To nie było mądre. Tak samo chciałam mieć wszystko na 'już' Już współprace, już kosmetyki, już zakupy, bla, bla. W tej branży nie da się mieć wszystkiego ot tak. Na to trzeba ciężko pracować latami! Nic nie spada niestety z nieba. Dobrze, że zorientowałam się w porę, spięłam poślady i zaczęłam działac. Pewnie jakbym wtedy zrezygnowała, to teraz mnie tu już nie było.

8. Który z pierwszych tekstów był dla Ciebie ważny i dlaczego? 

Oczywiście, że pierwszy! Bez niego by mnie tu nie było! Jeżeli chcesz poczytać mój pierwszy, 'poważny' wpis, zapraszam Cię tutaj [klik]


A jakie były Twoje początki?:)
Copyright © 2016 zakochana w kolorkach , Blogger